Vita mutatur, non tollitur
Współczesna kultura, głęboko zsekularyzowana i dążąca do wyparcia spraw ostatecznych poza nawias codzienności, najchętniej zamyka śmierć w sterylnych, odosobnionych przestrzeniach. Dobrym przykładem tego nowoczesnego uniku jest teza Ludwiga Wittgensteina, który w swoim Tractatus logico-philosophicus zanotował: „Śmierć nie jest wydarzeniem w życiu: nie żyjemy po to, by doświadczać śmierci”. Ta perspektywa stoi w opozycji do klasycznego ujęcia chrześcijańskiego, które ukształtowało europejską wyobraźnię wieków średnich i renesansu. Dawna ontologia nigdy nie traktowała śmierci jako absolutnego końca. Widziała w niej raczej radykalną transformację, co najdobitniej wyrażają słowa tradycyjnej prefacji żałobnej: vita mutatur, non tollitur („życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy”). W takiej optyce kres fizycznego istnienia jest immanentnie, wręcz namacalnie obecny w samym centrum życia.
W historii zachodniej muzyki niewiele dzieł uchwyciło ten egzystencjalny paradoks z taką lapidarnością i doskonałością, jak antyfona gregoriańska Media vita in morte sumus. Ten pozornie skromny, jednogłosowy śpiew, powstały w czasach wczesnego średniowiecza, przeszedł drogę bez precedensu. Z pokornej monastycznej modlitwy błagalnej ewoluował w potężne, budzące powszechną trwogę narzędzie liturgicznej klątwy, by wreszcie przekroczyć podziały i stać się jednym z najważniejszych tekstów europejskiej muzyki funeralnej.
Początkowo antyfona była przede wszystkim wezwaniem związanym z ars moriendi – sztuką dobrego umierania – duchowego przygotowania na śmierć. Z czasem jej emocjonalna siła zaczęła jednak wymykać się spod pełnej kontroli Kościoła. Wykorzystywana w dramatycznych rytuałach clamor — liturgicznych ceremoniach błagania o sprawiedliwość wobec wrogów Kościoła — zaczęła funkcjonować także jako narzędzie religijnej presji i ekskomuniki. Brzmienie Media vita budziło tak silny lęk, że w 1316 roku synod w Kolonii zakazał wykonywania utworu bez zgody biskupa. Władze kościelne obawiały się bowiem, że w powszechnej wyobraźni antyfona przestała być modlitwą o zbawienie, a zaczęła przypominać rodzaj zaklęcia mającego sprowadzać nieszczęście na przeciwników.
Most nad rzeką Goldach. Oddzielenie prawdy od legendy
Przez całe późne średniowiecze, epokę nowożytną, a często również w historiografii XIX wieku autorstwo Media vita bez większych wątpliwości przypisywano jednej z najwybitniejszych postaci renesansu karolińskiego — Notkerowi Balbulusowi zwanemu Jąkałą. Ten żyjący na przełomie IX i X wieku mnich, erudyta i innowator z potężnego opactwa Sankt Gallen zapisał się w historii przede wszystkim jako popularyzator i twórca sekwencji, czyli sylabicznych tekstów podkładanych pod rozbudowane melizmaty śpiewu Alleluja.
Opactwo, założone w miejscu dawnej pustelni irlandzkiego mnicha św. Galla, było jednym z najważniejszych centrów intelektualnych i muzycznych Alemanii. To właśnie tam narodziła się legenda, według której Notker, przechodząc pewnego dnia w pobliżu wąwozu rzeki Goldach obserwował robotników budujących drewniany most (Martinsteg) nad urwiskiem. Widok ludzi balansujących nad przepaścią, gdzie każdy fałszywy krok mógł oznaczać śmierć, miał wywołać u mnicha głębokie poruszenie. Rzekomo z tego właśnie doświadczenia narodziły się słowa i melodia Media vita.
Legenda ta miała jednak też mroczniejsze oblicze. Inne przekazy, mocniej związane z niespokojną rzeczywistością wczesnego średniowiecza, sugerowały militarną genezę utworu. Według nich antyfona funkcjonowała jako pieśń śpiewana przez uczestników wypraw wojennych, którzy przypisywali jej niemal nadprzyrodzoną moc ochrony przed śmiercią.
Współczesne badania paleograficzne i filologiczne najstarszych manuskryptów chorałowych każą jednak odrzucić autorstwo Notkera. Wszystko wskazuje na to, że korzenie Media vita są znacznie starsze i sięgają tradycji wschodnich troparionów, które przeniknęły do liturgii gallikańskiej na terenach dzisiejszej Francji już około połowy VIII wieku — a więc na długo przed narodzinami mnicha z Sankt Gallen.
Aby zrozumieć ten proces, warto przyjrzeć się samej specyfice dawnego rytu gallikańskiego. W przeciwieństwie do bardziej powściągliwej liturgii rzymskiej obrzędowość państwa Franków przed reformami karolińskimi charakteryzowała się większą swobodą, silniejszymi wpływami wschodnimi oraz bogatszą ornamentyką muzyczną. Gdy na przełomie VIII i IX wieku Karol Wielki rozpoczął proces unifikacji liturgicznej, dążąc do zacieśnienia więzi z papiestwem, w całej Europie Zachodniej zaczęto wprowadzać ryt rzymsko-frankoński. Wiele lokalnych śpiewów gallikańskich zanikło wówczas bez śladu. Media vita okazała się jednak wyjątkiem — przetrwała proces ujednolicania i weszła do oficjalnego repertuaru liturgicznego, zachowując wiele ze swojego pierwotnego charakteru.
Detronizacja Notkera jako autora antyfony nie odbiera jednak opactwu Sankt Gallen kluczowej roli w historii Media vita. Klasztor nie był prawdopodobnie miejscem powstania utworu, ale stał się najważniejszym ośrodkiem jego transmisji. To stamtąd, dzięki rozwiniętemu skryptorium i sieci kontaktów monastycznych, antyfona rozprzestrzeniła się po Europie Północnej i Środkowej. Z czasem opuściła karty klasztornych manuskryptów i stała się uniwersalną pieśnią pokutną — śpiewem towarzyszącym ludziom podczas burz, klęsk żywiołowych, podróży i niebezpiecznych wypraw morskich. Historia Media vita okazuje się więc historią niezwykłej wędrówki: od wschodnich wpływów obecnych w liturgii gallikańskiej, przez karolińską unifikację, aż po powszechną religijną wyobraźnię średniowiecznej Europy.
Między modlitwą a klątwą
Aby w pełni zrozumieć silny wymiar egzystencjalny, z jakim Media vita oddziaływała na wyobraźnię średniowiecza i renesansu, warto przyjrzeć się niezwykłej strukturze tego utworu. Nie jest to bowiem jednolity poemat, lecz warstwowa kompozycja łącząca zachodnią medytację nad kruchością ludzkiego życia z interpolacją starożytnego Trisagionu — aklamacji wywodzącej się z chrześcijańskiego Wschodu, obecnej również w dawnej tradycji gallikańskiej.
Tekst rozpoczyna się uderzającą w swojej surowości diagnozą: Media vita in morte sumus („W pośrodku życia jesteśmy zanurzeni w śmierci”). Po tym stwierdzeniu nieuchronności pojawia się klasyczne błaganie skierowane do Boga: quem quaerimus adiutorem nisi te, Domine, qui pro peccatis nostris juste irasceris? („Kogoż mamy jako wspomożyciela, jeśli nie Ciebie, Panie, który za nasze grzechy sprawiedliwie się gniewasz?”). W słowach tych dobrze odbija się średniowieczna duchowość — Bóg ukazany jest nie tylko jako Zbawca, ale również jako sprawiedliwy Sędzia.
Kluczowe dla emocjonalnej siły utworu pozostaje jednak jego drugie ogniwo, będące bezpośrednim zapożyczeniem z greckiego Trisagionu: Sancte Deus, sancte fortis, sancte et misericors Salvator („Święty Boże, Święty mocny, Święty i miłosierny Zbawicielu”). Ten starożytny śpiew, obecny w zachodniej liturgii zwłaszcza w kontekście Wielkiego Piątku i Improperiów, prowadzi tekst ku mrocznej konkluzji: amarae morti ne tradas nos („Nie wydawaj nas na gorzką śmierć”). Dla człowieka średniowiecza „gorzka śmierć” nie oznaczała wyłącznie końca biologicznego — kojarzyła się przede wszystkim ze śmiercią duchową, nagłym odejściem bez pojednania z Bogiem i bez sakramentalnego przygotowania.
To właśnie połączenie błagania i lęku sprawiło, że funkcja antyfony w przestrzeni sakralnej stała się tak niezwykle wieloznaczna. Z jednej strony Media vita została głęboko wpisana w strukturę Officium Divinum jako śpiew wykonywany podczas komplety — ostatniej modlitwy kończącej dzień. Antyfona otaczała ewangeliczny kantyk Symeona Nunc dimittis („Teraz, o Panie, pozwól odejść słudze swemu w pokoju”). W średniowiecznej wyobraźni sen był naturalnym obrazem śmierci, dlatego zestawienie spokojnego kantyku z mrocznym tonem Media vita tworzyło szczególnie silne napięcie dramaturgiczne i duchowe.
Zarówno w angielskim rycie Sarum, jak i w dominikańskiej tradycji wielkopostnej utwór rozbudowywano o kolejne sugestywne wersety mające pogłębić charakter pokutny śpiewu. Według późniejszej tradycji św. Tomasz z Akwinu wzruszał się szczególnie przy słowach: Ne projicias nos in tempore senectutis („Nie odrzucaj nas w czasie starości”).
Równocześnie wokół Media vita obok monastycznego wyciszenia zaczęły narastać praktyki o znacznie bardziej dramatycznym charakterze. Między X a XIII wiekiem śpiew pojawiał się w różnych regionach Europy Zachodniej w obrzędach określanych mianem clamor lub maledictio — ceremoniach błagalno-ekskomunikacyjnych odprawianych przeciw prześladowcom Kościoła. W epoce nieustannych konfliktów feudalnych wspólnoty monastyczne, pozbawione realnej siły militarnej, odpowiadały na przemoc za pomocą symbolicznej i rytualnej presji religijnej.
Jak pokazuje Lester K. Little w studium Benedictine Maledictions, ceremoniom tym towarzyszyły niezwykle intensywne gesty liturgiczne: mnisi padali krzyżem przed ołtarzem (in spiritu humilitatis), gaszono świece, wprawiano w ruch dzwony, a liturgia zamieniała się w publiczny lament połączony z aktem oskarżenia i sądu.
W takim kontekście Media vita przestawała być wyłącznie medytacją nad kruchością życia. Antyfona, pierwotnie pomyślana jako pełne lęku błaganie o ocalenie duszy, zaczynała funkcjonować również jako narzędzie religijnej presji — śpiew przywołujący grozę sądu Bożego wobec tych, którzy występowali przeciw Kościołowi i jego dobrom.
Z biegiem czasu wokół utworu narosła aura niemal magiczna. Późnośredniowieczne źródła świadczą o obawach przed używaniem Media vita poza oficjalną kontrolą liturgiczną, co ostatecznie doprowadziło do ograniczeń nałożonych przez Kościół w XIV wieku.
Drugie życie Media vita
Epoka nowożytna, ukształtowana przez humanizm i wstrząśnięta reformacją, przyniosła istotną zmianę w podejściu do liturgii. Sobór Trydencki (1545–1563), będący odpowiedzią Kościoła katolickiego na wystąpienia protestanckie, dążył do uporządkowania i ujednolicenia obrzędów łacińskich. W kolejnych dekadach zrewidowano księgi liturgiczne, ograniczając liczbę lokalnych dodatków, późnośredniowiecznych rozszerzeń i praktyk uznawanych za podatne na nadużycia lub zabobon.
W tym nowym modelu liturgii Media vita in morte sumus straciła swoje dawne znaczenie. W promulgowanym przez papieża Piusa V Breviarium Romanum z 1568 roku antyfona nie otrzymała stałego miejsca w oficjalnym rycie rzymskim. Zachowała się jednak w części starszych tradycji lokalnych i zakonnych — między innymi w rycie dominikańskim — które mogły nadal funkcjonować na mocy konstytucji Quo primum, dopuszczającej używanie rytów starszych niż dwieście lat.
Paradoksalnie właśnie wtedy, gdy utwór zaczął zanikać w oficjalnej liturgii katolickiej, przeżył niezwykłe odrodzenie w świecie protestanckim. Reformacja dostrzegła w nim nie tyle średniowieczny lęk, ile głęboką medytację nad kruchością ludzkiego życia i potrzebą Bożej łaski. Już w 1524 roku Marcin Luter opracował niemiecką wersję antyfony — Mitten wir im Leben sind. Pieśń szybko weszła do protestanckiej tradycji pogrzebowej i na trwałe zakorzeniła się w kulturze niemieckiej. Echo tej frazy pobrzmiewa później również w poezji Rainera Marii Rilkego. W słynnym wierszu Schlußstück poeta pisał: „Gdy środek życia uśmiechem darzy, / płakać się waży / tam, w środku nas” — wyraźnie nawiązując do luterańskiego Mitten wir im Leben sind.
Równie silnie Media vita wpisała się w tradycję angielską. Thomas Cranmer umieścił przekład antyfony w pierwszym wydaniu Book of Common Prayer z 1549 roku. Słowa In the midst of life we are in death stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zdań anglikańskiej liturgii funeralnej i na trwałe weszły do kultury anglosaskiej.
W ten sposób melodia, która po reformach trydenckich znalazła się na marginesie oficjalnej liturgii rzymskiej, rozpoczęła nowe życie w tradycji protestanckiej — a w kolejnych stuleciach trafiła również do repertuaru najwybitniejszych kompozytorów renesansowej i barokowej polifonii.
Media vita w polifonii. Od Gomberta do Purcella
Najwybitniejsi mistrzowie renesansowej polifonii dostrzegli w ascetycznej melodii i bezkompromisowych słowach Media vita in morte sumus materiał wręcz idealny. Utwór stał się dla nich przestrzenią intensywnej eksploracji nowej retoryki muzycznej, określanej później mianem musica reservata — stylu nastawionego na wyrafinowaną ekspresję tekstu, emocjonalność i muzyczne obrazowanie znaczeń.
Był to zarazem swoisty poligon doświadczalny dla badań nad afektami: lękiem egzystencjalnym, poczuciem kruchości życia oraz żarliwym błaganiem o ocalenie. Każdy z kompozytorów — ukształtowany przez własne środowisko, tradycję narodową i lokalny język muzyczny — wybierał inną strategię kontrapunktyczną, by oddać trudny do uchwycenia paradoks współistnienia życia i wszechobecnej śmierci.
Rozważania te warto rozpocząć od twórczości Nicolasa Gomberta — jednego z najwybitniejszych przedstawicieli szkoły franko-flamandzkiej, pełniącego funkcję maître des enfants w kapeli cesarza Karola V. W wyraźnym przeciwieństwie do przejrzystej symetrii i większej lekkości charakterystycznej dla wielu twórców renesansu Gombert preferował fakturę gęstą, ciężką i niemal nieprzerwaną.
W jego sześciogłosowym motecie Media vita jednym z najważniejszych środków wyrazu staje się niemal obsesyjne unikanie pauz. Wszystkie głosy uczestniczą w nieustannej fali imitacji, a kolejne frazy tekstu pojawiają się, jeszcze zanim poprzednie zdążą wybrzmieć i zamknąć się w kadencji. Powstaje przez to charakterystyczne poczucie duszności i osaczenia — muzyka nie daje słuchaczowi chwili wytchnienia.
Gombert wzmacnia ten efekt również poprzez obniżenie „środka ciężkości” brzmienia. Chętnie pisał na zespoły oparte na niskich głosach, unikając typowej dla epoki czterogłosowej równowagi SATB. W Media vita ciemna obsada wokalna — alt, trzy tenory i dwa basy (ATTTBB) — dosłownie ściąga muzykę ku niskim rejestrom.
Szczególnie przejmująco brzmi to w kontekście biografii kompozytora. U szczytu kariery Gombert został skazany na galery za brutalne przestępstwo wobec chłopca pozostającego pod jego opieką w cesarskiej kapeli. Według późniejszej tradycji część jego najbardziej pokutnych kompozycji miała powstać właśnie w czasie tego upokorzenia i przyczynić się do uzyskania cesarskiego ułaskawienia. W tym świetle jego muzyczne opracowanie słów qui pro peccatis nostris juste irasceris („który za nasze grzechy okazujesz słuszne zagniewanie”) nabiera wymiaru wyjątkowo osobistego błagania o litość.
Zupełnie inną, bardziej przestrzenną i charakterystycznie angielską strategię przyjął John Sheppard (ok. 1515–1558). Jego monumentalny, sześciogłosowy motet Media vita in morte sumus, przeznaczony dla liturgii rytu Sarum, powszechnie uznawany jest za jedno z najwybitniejszych dzieł muzyki epoki Tudorów.
Przez dziesięciolecia współczesna praktyka wykonawcza traktowała ten utwór jako rozbudowaną, majestatyczną konstrukcję trwającą ponad dwadzieścia minut i opartą na licznych powtórzeniach. Dopiero najnowsze badania nad liturgicznym kontekstem dzieła — prowadzone między innymi przez Johna Harpera, Jasona Smarta i Davida Skinnera — znacząco zmieniły sposób jego rozumienia. Rekonstrukcja przygotowana przez Skinnera i zespół Alamire pokazała, że dla utworu przewidziano bardziej przejrzystą technikę alternatim, polegającą na regularnym przeplataniu rozbudowanych odcinków polifonicznych z jednogłosowym śpiewem gregoriańskim.
Dzięki temu dzieło odsłoniło zupełnie nową architekturę. Potężna polifonia Shepparda — rozpięta wokół fundamentu cantus firmus i pełna charakterystycznych dla angielskiej muzyki XVI wieku ostrych współbrzmień — wyrasta z ascetycznej linii chorału z niezwykłą siłą. Zderzenie prostego jednogłosu z masywnymi blokami wielogłosowej polifonii tworzy efekt monumentalny: muzyka zdaje się wyłaniać z ciszy i stopniowo zalewać przestrzeń potężną falą dźwięku.
Równolegle na kontynencie, w kręgu dojrzałego renesansu, działał Orlando di Lasso (ok. 1532–1594), którego sześciogłosowy motet Media vita z 1573 roku można uznać za jedno z najwybitniejszych osiągnięć muzycznej retoryki późnego XVI wieku. W przeciwieństwie do kompozytorów skupionych przede wszystkim na gęstości kontrapunktu i imitacyjnej architekturze Lasso koncentrował się na retoryce afektów i psychologicznym oddziaływaniu muzyki. Szczególną rolę odgrywa tu charakterystyczne dla jego twórczości malarstwo słowem – subtelne podporządkowanie struktury muzycznej emocjonalnemu znaczeniu tekstu.
Współczesne badania pokazują, że Lasso celowo budował w tym motecie poczucie niestabilności. Muzyka nie daje słuchaczowi wyraźnego oparcia tonalnego — nieustannie waha się między różnymi centrami brzmienia i sprawia wrażenie, jakby traciła grunt pod nogami.
To napięcie nie jest przypadkowe. Lasso świadomie wykorzystuje chwiejność harmonii, by oddać sens samego tekstu antyfony. Muzyka zachowuje się tutaj jak ludzkie życie opisane w Media vita — pozostaje kruche, niepewne i zawieszone pomiędzy trwaniem a rozpadem. Właśnie w tym przejawia się idea musica reservata – muzyki podporządkowanej emocjonalnej i retorycznej sile tekstu.
Ta potężna europejska ewolucja znajduje swoje późne, ale niezwykle wyraziste zwieńczenie w twórczości Henry’ego Purcella (1659–1695). Jego Funeral Sentences oraz Music for the Funeral of Queen Mary, wykorzystujące anglikański tekst Cranmera (In the midst of life we are in death), wyraźnie odchodzą od płynnego, horyzontalnego kontrapunktu renesansu.
Purcell wybiera język znacznie bardziej nowożytny: oparty na ciężkich blokach harmonicznych, homofonicznej fakturze i wyrazistej chromatyce. Muzyka pozostaje oszczędna, ale zarazem niezwykle gęsta emocjonalnie. Napięcia i ostre dysonanse budują atmosferę niepokoju oraz poczucie nieuchronności śmierci.
Szczególnie przejmująco brzmi fragment:
He cometh up, and is cut down like a flower.
„Wyrasta jak kwiat i zostaje ścięty”.
Purcell prowadzi tu frazy ku górze tylko po to, by po chwili pozwolić im gwałtownie opaść pod ciężarem tekstu. Muzyka zdaje się dosłownie ilustrować kruchość ludzkiego życia.
W przeciwieństwie do renesansowej polifonii, która często oswajała śmierć poprzez płynność kontrapunktu i architektoniczną równowagę, Purcell tworzy brzmienie surowe, ceremonialne i niemal nieruchome. Jego monumentalne współbrzmienia stają się jednym z najbardziej przejmujących muzycznych obrazów ostateczności w całej tradycji europejskiej.
Soczewka skończoności
Przez stulecia antyfonę Media vita in morte sumus odczytywano niemal wyłącznie przez pryzmat surowej doktryny ars moriendi – jako bezwzględne i nieznoszące sprzeciwu memento mori, mające kruszyć serca i krzewić eschatologiczny lęk.
Jednakże głęboko pod warstwami dawnych odniesień i synodalnych edyktów kryje się znacznie szlachetniejsza prawda – ta o ludzkiej kondycji jako takiej. W optyce, którą proponuje tegoroczna odsłona Festiwalu MUSICA DIVINA, zdanie „Pośród życia jesteśmy zanurzeni w śmierć.” całkowicie traci swój paraliżujący fatalizm. Świadomość ostateczności nie musi stanowić źródła mroku. Przeciwnie – staje się wyostrzającą wzrok soczewką.
To właśnie na tle owego nieuchronnego cienia najpełniej i najintensywniej uwydatnia się blask istnienia. Zestawienie witalności z kruchością pozwala dostrzec niezastąpioną wartość, piękno i wagę każdego najdrobniejszego momentu życia. W tym ujęciu śmierć przestaje być wyłącznie oprawcą kończącym dzieło, a staje się surowym, wymagającym nauczycielem, który poprzez perspektywę ostateczną prowadzi nas ku afirmacji życia.
Festiwal stwarza unikalną przestrzeń, w której ta zakazana niegdyś materia dźwiękowa odzyskuje swój pierwotny, potężny rezonans. Muzyka dawna w żadnej mierze nie jest tu traktowana jako eksponat zamknięty w sterylnej, akademickiej gablocie. Zdejmując z Media vita odium średniowiecznej klątwy i historyczny kurz, przywracamy arcydziełom Gomberta, Shepparda, Lassusa i Purcella ich tętniące życiem, zmysłowe środowisko. Wielogłosowe struktury powracają tam, gdzie ich właściwe miejsce – w surowe mury kościołów, stając się na nowo narzędziem autentycznego doświadczenia sacrum.
Dopiero w bezpośrednim starciu ze świadomym odbiorcą dawny śpiew pokutny w pełni odsłania swój wielki paradoks: opowiadając z niezrównanym kunsztem o nieuchronności śmierci, w istocie wyśpiewuje najpiękniejszy z hymnów o zachwycającej wartości życia.


Łukasz Serwiński
dyrektor artystyczny festiwalu MUSICA DIVINA
- Breviarium ad usum insignis ecclesiae Sarum, ed. F. Procter, C. Wordsworth, Cambridge 1879–1882 – kontekst angielskiego rytu Sarum i struktury responsoryjnej komplety.
- Breviarium Romanum ex decreto Sacrosancti Concilii Tridentini restitutum, Pii V Pontificis Maximi iussu editum, Roma 1568.
- Breviarium S. Ordinis Praedicatorum, Roma 1690 – à propos zachowanego po Soborze Trydenckim rytu dominikańskiego.
- Cranmer Thomas (ed.), The Book of Common Prayer, London 1549.
- Luter Marcin, Mitten wir im Leben sind mit dem Tod umfangen [w:] Erfurt Enchiridion, Erfurt 1524.
- Mansi Giovanni Domenico, Sacrorum Conciliorum nova et amplissima collectio, t. 25, Venetiae 1782 – akta i dekrety synodalne, w tym zakaz z Kolonii z 1316 r.
- Rilke Rainer Maria, Schlußstück [w:] tegoż, Poezje nowo zebrane, tłum. A. Lam, Warszawa 2001.
- Winkworth Catherine, Lyra Germanica. Hymns for the Sundays and Chief Festivals of the Christian Year, London 1855 – wiktoriańskie przekłady hymnu.
- Wittgenstein Ludwig, Tractatus logico-philosophicus, tłum. B. Wolniewicz, Warszawa 1997.
- Hiley David, Chorał Kościoła zachodniego. Podręcznik, Kraków 2019 – omówienie wschodnich troparionów, rytu gallikańskiego i asymilacji karolińskiej.
- Little Lester K., Benedictine Maledictions. Liturgical Cursing in Romanesque France, Ithaca–London 1993 – fundamentalne opracowanie rytuałów clamor i maledictio.
- Sabaino Daniele, Modal Types and the Expression of Text in the Motets of Orlando di Lasso [w:] Orlando di Lasso Studies, ed. P. Bergquist, Cambridge 1999.
- Skinner David, Harper John, Smart Jason, Reconstructing Sheppard’s Media Vita. Liturgy, Structure and Performance, London 2023 – esej analityczny opublikowany w ramach wydawnictwa fonograficznego zespołu Alamire.
- Smit Maike, Media vita in morte sumus. Studien zur Überlieferung und zu den textlich-musikalischen Erweiterungen einer mittelalterlichen Antiphon, [dysertacja doktorska], Basel 2008.
- Steinen Wolfram von den, Notker der Dichter und seine geistige Welt, Bern 1948 – klasyczne opracowanie muzykologiczno-historyczne weryfikujące legendę Notkera Balbulusa i opactwa Sankt Gallen.



